“Energia podąża za uwagą”

Autorstwo tych słów przypisywane jest różnym osobom i/lub mądrościom pochodzącym z huny.

Warto zastanowić się, czy to hasło jest nam znane, świadomie przez nas realizowane, zrozumiałe.

To na czym się koncentrujemy, to, o czym myślimy, zabiera energię.

W momencie gdy skupiamy się na tym, co wspaniałe, na tym, co pozytywne, otrzymamy wzmocnienie, wzmocnienie rozumiane jako wzmocnienie pozytywne.

Natomiast jeżeli będziemy koncentrować uwagę na negatywizmach, na tym, co nam nie służy, to pochłonie naszą energię bez reszty, nie dając nic w zamian, a jedynie okradając energetycznie.

Bardzo ważne jest to, by mieć świadomość, co się dzieje z naszymi zasobami energetycznymi.

Według Joe Dispenzy 70 procent naszego czasu działamy pod wpływem hormonów stresu.

To pokazuje, że wbrew pozorom wcale nie jest tak kolorowo i nawet myślenie pozytywne może być niewystarczające, by posłużyć jako wzmocnienie.

Podam przykłady obrazujące wagę słów “Energia podąża za uwagą “.

Większość z nas funkcjonując w społeczeństwie słyszy taki przekaz, że walczymy. My się chyba pławimy w tego typu sformułowaniach.

Walczymy z nałogami, walczymy z otyłością, walczymy z chorobami, nowotworami… walczymy.

To nie najlepsze podejście.

Skupiamy się na walce.

Walka oznacza ogromny koszt energetyczny.

Do tego dochodzi wzmocnienie podążające w miejsce, gdzie czegoś brakuje.

W tym kontekście ma miejsce skupianie się na braku.

Jeżeli skupiamy się na braku zdrowia, skupiamy się na chorobie.

A życie tym życiem chorobowym może poczynić ogromne szkody.

Bardzo ważne jest to, by koncentrować się na drugim biegunie, a mianowicie na zdrowiu.

Co mogę zrobić, by było lepiej?

Jak mogę wzmocnić swoją odporność?

Nawet jeśli to jest choroba przewlekła, jak mogę zmniejszyć skutki tejże choroby.

Trzeba pamiętać, żeby skupiać się na zdrowiu.

Inny przykład. W polityce.

Gdy całą naszą uwagę przydajemy obozowi przeciwnika, to kogo wzmacniamy?

Czy wzmacniamy naszego wybranego kandydata, naszą ulubioną partię…

Nie, wzmacniamy obóz przeciwnika.

Wzmacniamy tych, o których ciągle myślimy, mówimy, wysyłamy o nich memy, których może nawet nienawidzimy, ale nasza uwaga jest w tamtym miejscu. I my ich wzmacniamy naszą energią.

Trzeci przykład to życie życiem innych.

To powoduje, że nie żyjemy swoim życiem.

Żyjąc innymi płacimy ogromny koszt energetyczny i właściwie nie wiadomo czemu to służy.

Możemy mieć jakąś relację, której poświęcamy uwagę, cały czas myślimy o tej osobie, co ona robi, co o nas myśli, czekamy na sygnał od niej, a tymczasem ona niekoniecznie wie o naszym zainteresowaniu.

Ale gdzie oddajemy tę naszą energię?

Będziemy cały czas myślami przy tamtej osobie i cały czas energia będzie tam podążać.

Myślę, że dzięki tym trzem przykładom można zrozumieć, o co chodzi.

Bardzo ważne jest to, co wkładamy sobie do głowy, bardzo ważne jest to, na czym koncentrujemy się, o czym myślimy, bo naprawdę to wzmacniamy.

Dla chętnych ćwiczenie.

Zaobserwuj, o czym najczęściej myślisz w ciągu dnia. Spróbuj uświadomić sobie, gdzie ucieka Twoja energia, w które miejsce.

Pamiętaj, kto na tym zyskuje lub traci.

Ty, nikt inny.